W nowym systemie rezerwacji PKP Intercity pasażerowie będą mogli łatwiej wymieniać i zwracać bilety, zwiększać i zmniejszać liczbę osób podróżujących na jednym bilecie, a także organizować przejazdy grupowe i międzynarodowe – wynika z odpowiedzi Ministerstwa Infrastruktury na zapytanie posłanki Pauliny Matysiak. W przyszłości może pojawić się zupełnie nowe dla przewoźnika rozwiązanie: rezerwacja miejsca siedzącego tylko na części trasy, gdy nie jest ono dostępne na całej jej długości.
W przyszłym miesiącu
PKP Intercity mają uruchomić nowy system rezerwacyjny. W listopadzie i grudniu ma on jednak działać na razie w ograniczonej skali. – W 2027 r. planowana jest sukcesywna migracja sprzedaży biletów dla poszczególnych pociągów oraz poszczególnych kanałów sprzedaży do nowego systemu – zapowiada wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.
Jak zastrzega, zastąpienie obecnego systemu sprzedaży biletów i usług rezerwacyjnych będzie prowadzone tak, by nie zakłócić jego działania. Dokładnego harmonogramu resort jednak nie podaje.
Plan: więcej możliwości, łatwiejsza obsługa
Czym nowy system sprzedaży będzie różnił się od starego? Główną odczuwaną przez pasażerów zmianą ma być większa elastyczność. Będzie ona dotyczyć planowania podróży (w tym – międzynarodowych, dzięki dostosowaniu do międzynarodowego standardu otwartego interfejsu API), ale też zarządzania biletem po zakupie. – System uprości proces wymiany biletu, zmniejszenia lub zwiększenia liczby pasażerów, wykonania dopłaty do 1. klasy – wylicza Malepszak.
Inną przewagą nowego rozwiązania nad poprzednikiem będzie – według zapowiedzi – łatwiejsze łączenie różnych ofert i ulg. Ulgi ustawowe – inaczej niż dziś – będą też mogły być stosowane w pierwszej klasie, pod warunkiem odpowiedniej dopłaty. Możliwy będzie zakup biletu obejmującego do 6 odcinków podróży, także z przejazdem w wagonach sypialnych i kuszetach.
Łatwiejszy ma stać się też zakup biletów dla rodzin oraz małych i średnich grup. Na jednym bilecie będą mogły podróżować nawet 24 osoby. Dziś limit wynosi 6.
Ponadto nowe rozwiązanie ma automatycznie dopasowywać najkorzystniejszą ofertę na podstawie informacji o liczbie pasażerów i zniżkach, do których mają prawo. Jeśli pasażer pomyli się przy wyborze zniżki, funkcjonalności nowego systemu mają ułatwiać wymianę biletu u konduktora.
Przerwy 4 razy na rok. Dziś są każdej nocy
Wszystkie funkcjonalności mają działać lepiej niż dziś. Zakładany przez PKP Intercity poziom dostępności nowego rozwiązania to 99,99%. Docelowo ma to umożliwić rezygnację z codziennych przerw w działaniu systemu (dziś biletu nie można kupić między 23:45 a 0:30). – Docelowo przerwy technologiczne powinny występować nie częściej niż cztery razy w roku – zapowiada Malepszak.
Częste przeciążenia i awarie obecnego systemu Malepszak – powołując się na informacje od spółki PKP Intercity – tłumaczy jego złożonością i częściowym wykorzystaniem w nim starszych komponentów. W efekcie system niejednokrotnie nie radzi sobie z rosnącą liczbą zapytań od pasażerów. Na to nakładają się jeszcze próby zakłócania dostępności serwisów internetowych, takie jak ataki DDoS („rozproszona odmowa usługi” – sztuczne wygenerowanie ogromnego i gwałtownego natężenia ruchu sieciowego). Oprócz bieżącego monitoringu, wzmacniania infrastruktury i usuwania błędów po
majowych awariach wprowadzono dodatkowe mechanizmy zabezpieczające przed przeciążeniem.
Rezerwacja miejsca na części trasy? Być może – ale później
Z odpowiedzi na inne zapytanie posłanki Matysiak dowiadujemy się zaś, że przewoźnik planuje wprowadzenie w dalszej przyszłości możliwości rezerwowania miejsca tylko na określonym fragmencie trasy, w zależności od dostępności miejsc w pociągu. – Oznaczałoby to, że w sytuacji, gdy nie będzie możliwości zapewnienia jednego miejsca na całej relacji, pasażer będzie mógł otrzymać rezerwację miejsca na dostępnej części trasy – wyjaśnia Malepszak.
Wyłączone z tego rozwiązania byłyby pociągi objęte całkowitą rezerwacją miejsc, takie jak połączenia EIP. – Ewentualne wdrożenie takiego rozwiązania wymaga (…) wypracowania zasad pozwalających na zachowanie równowagi pomiędzy efektywnym wykorzystaniem dostępnych miejsc a komfortem podróżnych – zastrzega wiceminister.
Koniecznym warunkiem jest jednak właśnie wdrożenie nowego systemu sprzedaży biletów i rezerwacji. Obecne rozwiązanie – jak podkreśla Malepszak – nie daje bowiem takiej technicznej możliwości.
Na razie można korzystać z niezależnej aplikacji
Blisko dwa lata temu pisaliśmy o dającej taką możliwość
aplikacji mobilnej PlaceFinder, stworzonej przez studentów. Pozwala ona w dodatku zarezerwować więcej niż jedno wolne miejsce na kolejnych odcinkach trasy. Teraz sam przewoźnik poszukuje rozwiązań pozwalających na bardziej elastyczne wykorzystanie dostępnych miejsc. Skłania go do tego
intensywny wzrost liczby przewożonych pasażerów, zwłaszcza w okresach szczytowych, takich jak dni przed Wielkanocą lub Bożym Narodzeniem czy
długie weekendy.
Dziś pasażerowie kupują bilety – co do zasady – wraz z rezerwacją miejsca na całej trasie przejazdu. Jeśli zapewnienie miejsca na całej relacji nie jest możliwe, podróżny dostaje propozycję kupna biletu bez gwarancji miejsca do siedzenia (może wtedy zająć wolne miejsce w klasie, na którą kupił bilet, dopóki nie zgłosi się inny pasażer z rezerwacją tego miejsca).